MYŚLI NIEUCZESANE
czwartek, 04 listopada 2010
Czasem człowiekowi się wydaje, że nie ma nic do powiedzenia, wtedy przestaje pisać blog'a A potem, kiedyś, za jakiś czas, po kilku latach siada do laptopa, wygrzebuje z otchłani pamięci login i hasło, klika "nowy wpis" i chce wrócić. A powroty są trudne i niewdzięczne, szczególnie jeśli odeszło się bez pożegnania. Ale do rzeczy.
stan na dzień 4 listopada 2010r.
żona - sztuk raz, od 13 lat niezmiennie siostra - aktualnie już nie taka Młoda, szczęśliwa posiadaczka męża w osobie Narzeczonego i matka jego córki Krysia - poślubiona Hipochondrykowi, któremu 6 miesięcy temu powiła w bólach niemowlę płci żeńskiej Hipochondryk - obecnie na zaszczytnym, pierwszym miejscu na liście ludzi którzy mogą pocałować mnie w tyłek Matka Polka - współpracownica autorki, stan rodzinny bez zmian autorka - lat 30, oczy niebieskie, wykształcenie wyższe podyplomowe, zawód wykonywany: pani z dziekanatu
no to jakoś poszło
środa, 09 lutego 2005
Na polance w środku Stumilowego Lasu siedzi Puchatek przy ognisku i piecze kiełbaski. Przychodzi Kłapouchy, wiec Puchatek go grzecznie zaprasza, żeby sie przyłączył. Kłapouchy siada wiec przy ognisku, razem sobie pieką te kiełbaski, ale coś gadka się nie klei. Kłapouchy, żeby rozluźnić atmosferę, zaczyna się Kubusiowi zwierzać i mowi:
- Wiesz Puchatku, ja to właściwie nie lubię Prosiaczka...
Na co Puchatek:
-To nie jedz.
piątek, 04 lutego 2005
Pewnego dnia w rajskim ogrodzie, Ewa zwróciła się do Boga:
- Mam problem.
- O co chodzi Ewo?
- Ja wiem, że dzięki Tobie istnieję i mam ten przepiękny ogród, wszystkie zwierzęta, tego zabawnego węża, ale ja po prostu nie jestem szczęśliwa.
- Dlaczego Ewo?
- Jestem samotna i już rzygać mi się chce jabłkami.
- Aha Ewo, w takim wypadku stworzę ci mężczyznę.
- Co to jest "mężczyzna"?
- Mężczyzna będzie wadliwym stworzeniem, mającym wiele złych cech: niezdolny do słuchania i empatii, za to z przerośniętym ego. Agresywny i próżny, będzie
kłamał, oszukiwał. Będzie też nierozsądny i niezbyt sprytny-jak dziecko, więc
będzie potrzebował twojej rady aby nie wyjść na głupka. Tak czy inaczej będziesz miała z nim ciężkie życie. Ale...
Będzie większy, szybszy i silniejszy, dobry do walki i polowania. Będzie
wyglądał głupio, kiedy się pobudzi, ale odtąd nie będziesz narzekać. Stworzę go
w taki sposób aby dostarczał Ci fizycznej satysfakcji.
- Brzmi wspaniale - powiedziała Ewa z ironicznym uśmiechem - ale w czym tkwi
pułapka?
- Hm... możesz go mieć pod pewnym warunkiem.
- Jakim?
- On będzie dumny, arogancki i egocentryczny, więc musisz wmówić mu, że został
stworzony pierwszy. Pamiętaj, to nasz sekret... Tak między nami kobietami...
czwartek, 03 lutego 2005
Kupiłyśmy kino domowe, przytargałyśmy do domu i podłączamy.
Julka(wciśnięta między szafkę pod TV a ścianę)- i co działa?
ja - a to zależy co ma działać...
Julka - no widzisz coś?
ja - widzę!...ale nie słyszę
Julka - a mówią coś?
ja - skąd mam wiedzieć czy mówiłą skoro nie słyszę???
Julka - no a ruszają ustami?
ja - no
Julka - no to przecież wiadomo że mówią
ja - nie
Julka - co nie?
ja - nie mówią - całują się
Julka - jezuuu, dobra podaj mi eurozłącze
ja - a gdzie jest?
Julka - siedzisz na nim
ja - nie, siedzę na kablu
Julka - no właśnie to daj mi ten kabel
ja - przecież chciałaś złącze?
Julka - jezuuu, dawaj to co masz pod tyłkiem i nie dyskutuj
po minucie
Julka - i co słyszysz coś?
ja - nooo...
Julka - dalej się całują?
ja - chyba już są w łóżku ale głowy nie dam...bo nic nie widzę
Julka - jak to?
ja - no nie ma obrazu!
Julka - eee to czekaj tu jest inna dziura, przełożę ten kabel (przekłada kabel) - a teraz działa?
ja - wszystko sę wyłączyło, mrówki są teraz. To ty tam nie masz napisane co w którą dziurę?
Julka - no mam ale w jakimś męskim języku...
ja - to może lepiej zadzwońmy po Bartka?
Julka - no coś ty! Przecież to łatwizna.
ja - no ale przecież nam nie działa?
Julka - bo oni tu coś pochrzanili, zaraz do tego dojdę...
po 5 minutach
Julka (wychylając się zza telewizora) - weź instrukcję i sprawdź jak to cholerstwo się podłącza.
po 5 minutach
Julka - umarłaś?
ja - nie, czytam
Julka - i co?
ja - tu też wszystko w tym męskim języku
Julka - no ale przecież są obrazki!
ja - taa ale na tym rysunku jest tylko jedna dziura, a ty masz dwie...
Julka - dawaj tu tą instrukcje ty moje antytalencie techniczne
po jakimś czasie
Julka - wiesz co, może rzeczywiście zadzwońmy po Bartka...
Przyjechał Bartek. Podłączył wszystko w minutę, a śmiał się z nas 2 godziny...
niedziela, 30 stycznia 2005
Postanowiłyśmy z Julką rozszerzyć nasze grono znajomych o pary lesbijskie. W tym celu dałyśmy ogłoszenie na kilku stronach www, w którym podałyśmy nasz nr gadu-gadu. Oto niektóre rezultaty: ktoś - Cześć. Właśnie przeczytałam wasze ogłoszenie. Mam na imię Paulina i chętnie was poznam. ja - Halucynacja z tej strony. Miło mi. ktoś - Nosicie pończochy? ktoś2 - Hej. Jestem iza, blondynka, 85/55/85. ja - Halucynacja, łysa, 0700/00/00, miło mi. ktoś3 - Cze. Przeczytałam wasz anons. Wymienimy się fotkami? ja - jasne, od lat zbieram pokemony... ktoś4 - Witam. Mam 17 lat i pragnę by ktoś wprowadził mnie w świat rozkoszy cielesnych. ja -Kotek, my szukamy znajomych, do pogadania. ktoś4 - Dobra, najpierw możemy iść na piwo. ktoś5 - Hej. Jestem Piotr, ja i moja dziewczyna chętnie was poznamy. ja - Człowieku, przecież pisałam po polsku - szukamy lesbijek! ktoś5 - spoko, lubię czasem wskoczyć w damskie ciuszki.
piątek, 28 stycznia 2005
Koleżanka stuka do mnie na gg.
Ona - cze. Co robita w weekend?
Ja - a jeszcze nie myślałam o tym, ale może byśmy się do Toro wybrały w sobotę?
Ona - eee umówmy się na dziś, bo w sobotę pijemy w szpitalu.
Ja - ?????????????????????????????????????????
Ona - no co ???????????????????????????????????
Ja - jak to "pijemy w szpitalu"?
Ona - no normalnie, kumpela jest pielęgniarką, w sobotę ma dyżur i chce żebyśmy wpadły bo będzie jej się nudzić.
Ja - ale na picie...alkoholu?
Ona - co sie tak dziwisz?
Ja - a jak was przyłapią?
Ona - no co ty, tam wszyscy tankują, lekarze, pielęgniarki, salowe.
Ja - to co to za szpital???
Ona - normalny, warszawski, co ty z choinki się urwałaś, przecież wszędzie piją.
Nie mogę dojść do siebie...
Mamy z żoną sposób na szczęśliwe pożycie małżeńskie.
Dwa razy w tygodniu idziemy do przytulnej restauracji,
trochę wina, dobre jedzenie, później wspaniały sex.
Żona chodzi we wtorki, a ja w piątki...
czwartek, 27 stycznia 2005
Właśnie dzwoniła Julka - jeszcze nie wyszła z pracy. Siedzi tam od wczoraj, od 22 i posiedzi jeszcze jakieś 2 godziny bo jej kochany szef wziął urlop (kupuje mieszkanie - 120 m. w Wilanowie - niektórym to się powodzi), a ktoś przecież musi pracować. Ach no i jeszcze cudowna, optymistyczna wiadomość, w sam raz na pochmurny, styczniowy dzień - Julka nie dostanie w tym miesiącu obiecanej podwyżki bo Pani Szanowna Kadrowa nie wyrobiła się z aneksem do umowy, o czym raczyła ją poinformować między pilną kawą, a wypadem na solarium.
Od dziś ustanawiam nowy hymn dla mej kochanej wyrobnicy-najemnicy:
Ktoś mówił, że z gliny ulepił mnie Pan,
Lecz przecież się składam z kości i krwi.
Z kości i krwi, i z jarzma na kark,
I pary rąk, pary silnych rąk.
Co dzień szesnaście ton,
I co z tego mam?
Tym więcej mam długów,
Im więcej mam lat.
Nie wołaj- święty Piotrze,
Ja nie mogę przyjść,
Bo duszę swoją oddałem za dług.
Gdy matka mnie rodziła, pochmurny był świt.
Podniosłem więc szuflę, poszedłem pod szyb,
Nadzorca mi rzekł:- Nie zbawi cię Pan,
Załaduj, co dzień po szesnaście ton.
Czort może dałby radę, a może i nie,
Szesnastu tonom podołać, co dzień.
Szesnaście ton, szesnaście jak drut,
Co dzień nie da rady nawet i we dwóch.
Co dzień szesnaście ton,
I co z tego mam?
Tym więcej mam długów,
Im więcej mam lat.
Nie wołaj- święty Piotrze,
Ja nie mogę przyjść,
Bo duszę swoją oddałem za dług.
Gdy kiedyś spotkasz mnie, lepiej z drogi mi zejdź,
Bo byli już tacy- nie pytaj gdzie są.
Nie pytaj gdzie są, bo zawsze jest ktoś,
Nie ten, to ów, co urządzi cię.
środa, 26 stycznia 2005
Całowanie nagiej kobiety w rękę jest stratą czasu. Jerzy Leszczyński
Jak nietrudno się zorientować zmieniłam wygląd mojego bloga. Teraz jest tak jakoś bardziej...hm...żółto :) W kwesti wątpliwości, które mogą zaistnieć w związku z pewnym dysonansem (bynajmniej nie wg. mnie) między tytułem, a tłem, mniej spostrzegawczym i wrażliwym na piękno wklejam komentarz edkkka: " No właśnie:) róże, a słoneczniki- co wspólnego? Te i te są piękne..." Nic dodać nic ująć :)
|
Zakładki:
" Nie rozpaczaj, że przegrałeś bitwę - trzeba wiele odwagi by dojść tam, gdzie się bitwy przegrywa."
Halucynacja@gazeta.pl
KSIĘGA GOŚCI
Ulubione Blogi
|